Budujemy eksponaty

Naszym celem jest tworzenie takich narzędzi, które pozwolą doświadczyć podstawowych prawideł rządzących światem. Doświadczyć, a więc zobaczyć, usłyszeć, dotknąć. Dlatego budowanie eksponatów to niekończąca się historia. Dane zjawisko można zawsze pokazać jeszcze lepiej, jeszcze piękniej, jeszcze dokładniej.

Proces budowania eksponatu jest dość skomplikowany. Najczęściej zaczyna się od zwariowanego pomysłu. Czasami pomysły pojawiają się przy okazji i są skutkiem ubocznym odkryć dokonanych podczas pracy nad zupełnie innymi eksponatami. Ciągle się uczymy. Niektóre idee dojrzewają powoli, musimy je odłożyć na bok i długo testować, zanim demonstrowane zjawisko będzie najbardziej precyzyjne.

Kolejny etap to wstępne konsultacje z zespołem, który opiniuje ideę, zastanawia się nad wyglądem i funkcjonalnością eksponatu. Pomysł trafia do inżynierów, którzy przygotowują szczegółową dokumentację mechaniczną. Powstaje opis interakcji i projekt wzorniczy. Stąd już tylko krok do prototypu i szeregu testów wewnętrznych.

Jak one wyglądają? „Bawimy się eksponatem – mówi Maciej Mieczkowski, szef konstruktorów Kopernika – sprawdzamy wytrzymałość i bezpieczeństwo, np. rzucając elementami o podłogę. Jeśli coś może się popsuć, lepiej by popsuło się w sposób kontrolowany, bezpieczny, tak by nikt się nie skaleczył.”

Niejednokrotnie zdarza się, że nad jednym elementem spędzamy mnóstwo czasu tylko po to, aby do perfekcji doprowadzić efekt końcowy i sprawić, by prezentowane zjawisko było jak najbardziej precyzyjne. Przykładowo, projektując eksponat „Elastyczne szkło” stłukliśmy cztery specjalnie dla nas zamawiane ogromne kieliszki. Tłukliśmy je dopóty, dopóki nie uzyskaliśmy najodpowiedniejszej grubości szkła, która najlepiej zaprezentuje efekt końcowy.

Po testach wewnętrznych i ewentualnych przeróbkach, prototypy poddawane  są wielokrotnej ewaluacji wśród zwiedzających. Eksponat dostają tabliczkę „Uczę się być eksponatem”, a my sprawdzamy, jak nasze dzieło sprawdza się na wystawie. Oceniamy intuicyjność eksponatu, atrakcyjność, zrozumiałość zjawiska czy treści opisu przy eksponacie. Późniejsze zmiany poszczególnych czynników, takich jak detale w projekcie, jego interfejsie lub wyglądzie, pomagają ulepszyć nasze dzieło. 

Do czego zmierzamy?

Jaki eksponat nazywamy dobrym? Według nas powinien pozwalać na doświadczanie zjawisk naturalnych, dawać możliwość badania na różne sposoby i nie posiadać zamkniętego scenariusza. Dobrze, jeśli jest dostępny na różnych poziomach doświadczania i powstaje razem z odbiorcą. Praca nad nim nigdy się nie kończy, wiemy, że zawsze można go zmienić i poprawić.  

Podczas pracy nad wystawą Nowy Świat w Ruchu, współpracowaliśmy z najlepszymi konstruktorami na świecie. Wedle ich wskazówek tworzyliśmy w naszym warsztacie eksponaty. Metodą tradycyjnych mistrzów kopiowaliśmy, ucząc się rzemiosła: jak zrobić najlepszy mechanizm, jakie zastosować materiały. Kopiowanie uczy wrażliwości na detal, znajomości technik, sposobu myślenia nad tworzeniem eksponatu. Wiele eksponatów staraliśmy się udoskonalić, dodać im od siebie pewne, autorskie elementy (m.in. Spadająca kulka i Wahadło chaotyczne). Te podstawy rzemiosła i zdobyte doświadczenie, dają możliwość wybicia się na samodzielność. Pozwalają na produkcję eksponatów, które będą pokazywać takie zjawiska czy prawidła natury, których inni wcześniej nie pokazali.